Schronisko

Switch to desktop
25289356_1568566363230205_6118514246181855384_n

Perła

Cena
nakarm zwierzaka za: 3,00 zł
w tym miesiącu został nakarmiony : 0
25289356_1568566363230205_6118514246181855384_n22641831_1709970952406956_833098620_o35920399_1932544476809504_7415543804305866752_n
  • Szczegóły

wirtualny opiekun: Anna

Cześć, jestem Perła. Szukam doświadczonego domu.

Powinnam się nazywać "nieoszlifowany diament". Wszystko we mnie jest wzruszające... To, przez co przeszłam i to, jak pięknie się zmieniam. Jak bardzo staram się znów zaufać, jak cieszy mnie obecność człowieka, jak delikatnie i wdzięcznie okazuję radość. Nieważne, czy umiem chodzić na smyczy, w tej chwili najważniejsze jest, abym chodziła na wyprostowanych łapach, aby przywrócić mi godność i poczucie własnej wartości. W stadzie, w którym żyłam byłam na samym końcu, jadłam co zostało, z każdego konfliktu wychodziłam sponiewierana. Nawet teraz, kiedy jestem sama w boksie, jem szybko, łapczywie, z brzuchem na ziemi. Ale kiedy dostaję jedzenie z ręki cieszę się przeogromnie, że o jedzenie nie muszę już walczyć, że jest go pod dostatkiem i wreszcie mogę napełnić brzuszek. 

Zostałam odebrana interwencyjnie z Pomiechówka. Jestem nieśmiałą, bardzo delikatną sunią. Na spacerki wychodzę od niedawna, ale każdego dnia robię duży krok do przodu :)

Szukam domu cierpliwego, spokojnego i mądrego.

Więcej o Interwencji w Pomiechówku – Koniec dramatu psów Pod opiekę Schroniska w Korabiewicach trafiły 23 psy z domu p. Antoniny J. z Pomiechówka. Byliśmy jedną z 6 organizacji, które odpowiedziały na apel wolontariuszy i gminy Pomiechówek o przejęcie psów z prywatnej posesji. Interwencja 3 października była konsekwencją wydanych decyzji administracyjnych i prokuratorskich wysuniętych wobec p. Antoniny. W interwencji wzięle udział: przedstawiciele gminy, policja, straż pożarna, koparka, lekarz weterynarii, medycy. Dziewczyny nasze zastały obraz jaki można spotkać w najbardziej nędznych schroniskach w Polsce, obraz ten przypomniał nam czasy starych Korabiewic, za czasów innej zbieraczki – Magdy Sz.Smród, walające się kości – do jedzenia (i to właśnie u nas wydalają), umarłych psiaków, odchody. Wystające gwoździe, śmietnisko. Odruch wymiotny na wejściu. Jeszcze gorzej w domu, gdzie żyła (i na razie najwyraźniej będzie żyła) starsza pani. Ściany wysmarowane odchodami, moczem. Zapach amoniaku drapał w gardle i powodował łzy. W domu panowało parwo…Psy musiałyśmy wyciągać, łapać – psy zdziczałe, nieoswojone, nieznające innego człowieka niż starsza pani. Psy z wyraźnymi śladami pogryzień, problemami skórnymi. Część nigdy bądź rzadko nie wychodziła poza mały, ciemny kojec.