Schronisko

Switch to desktop
czwartek, 05 czerwiec 2014 19:39

Facebook wspiera adopcje - Chlebek i Rózia u rodziny Marcina Dorocińskiego

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wasi znajomi wątpią w sens UDOSTĘPNIANIA postów o zwierzętach? Wasi znajomi wątpią w lajkowanie, bycie Fanem profilu Schroniska?
Ta historia jest dla nich i dla Was, ku pokrzepieniu serc!
------------
Gdy na początku marca 2014 roku pojawiły się w naszym schronisku kolejne niechciane szczenięta, dzwoniłam do wielu osób z prośbą, by zostali domem tymczasowym dla nich.
Byśmy wspólnie powalczyli o ich lepsze życie, zagwarantowali im bezpieczeństwo i przyjazne warunki, gdzie będą mogły spokojnie czekać na nowe, odpowiedzialne domy.
Na ten apel odpowiedzieli Monika i Marcin Dorocińscy, którzy 2 miesiące wcześniej adoptowali od nas suczkę Rózię.
Trafił do nich malutki Dasty - psotny, żywiołowy, odważny i waleczny.
Szybko okazało się, że cała rodzina nie wyobraża sobie, by tego pełnego wdzięku gagatka miało z nimi nie być.
I tak oto Dasty stał się Chlebkiem, a dom tymczasowy stał się domem stałym
Dwa podrzucone do naszego schroniska psy, które były kiedyś dla kogoś niczym zbędne przedmioty, spotkały się w jednym domu i pokochały całym sercem.
Magia czynienia dobra.
A Oczek - niewidomy staruszek, który spędził w schronisku całe życie i który połączył drogi naszego schroniska z Moniką i Marcinem - także jest już we własnym domu
Choć schroniskowej codzienności daleko od baśniowej aury, są jeszcze szczęśliwe zakończenia.
A każde takie zakończenie jest zarazem początkiem całkiem nowej historii./Gosia

Monika:
"Historia zaczyna się od Oczka. Jeśli chodzi o Korabiewice. Bo to, co dawno temu spotkało nas, to piękna, młoda, czarna jak smoła sunia, która trzynaście lat temu chodziła w kółko pod nasza klatką i wyglądała, jakby na kogoś czekała. Okazało się, że czekała na nas. Zamieszkała z nami, ponieważ nikt jej nie szukał i wyglądało na to, że raczej szukał nie będzie. Bardzo szybko okazało się też, że ktoś w krótkim czasie zdążył ją bardzo skrzywdzić. Ta krzywda była z nami przez 13 lat jej życia, odeszła w grudniu tamtego roku. Zawsze będziemy za nią tęsknić.

Ale kilka miesięcy wcześniej dostałam na facebooku list od Oczka adresowany do naszej Sukienki. I pomyślałam, że może być trudniej. I dzięki tej internetowej przyja źni Sukienki i Oczka, pewnego dnia spojrzała na mnie z internetu piękna, młoda, czarna jak smoła sunia i od razu podjęliśmy decyzję. Wcale nie dlatego, że wyglądała tak samo. W ogóle nie potrafię tego wytłumaczyć.

Rózia przyszła do nas, jak do siebie. Myślę, że to w dużym stopniu zasługa Eweliny Guzowskiej i jej Rodziców - Domu Tymczasowego, gdzie zrozumiała, że może być bezpiecznie i dobrze. Trafiła do nas mądra, niezwykle serdeczna, pełna empatii i wsłuchana w całą rodzinę sunia. Za nic nie chciała tylko wejść na kanapę czy łóżko, jakbyśmy jej proponowali położenie się na suficie. Bardzo ją pokochaliśmy.

I pewnego dnia zobaczyliśmy na stronie Korabiewic trzy malutkie pieski, podrzucone jednego dnia. Zanim porozmawialiśmy, okazało się, że myślimy o jednym. I tak trafił do nas Chlebek. Rózi zajęło 15 minut okazanie niepokoju co będzie. Zaraz potem była już tylko miłość.

Chlebek miał dwa miesiące, kiedy zamieszkał z nami. Teraz ma cztery. Wszystkiego uczy się od Róźki, my go tylko całujemy. Wyglądają, jakby nie mogli bez siebie żyć. Tylko kiedy Chlebek dokucza dzieciom, Rózia łapie go za ucho, bo przecież tak nie można. Śpią razem, jedzą, piją z jednej miski, bawią się całymi dniami. I dają szczęście.
PSY WZIĘTE ZE SCHRONISKA DAJĄ SZCZĘŚCIE.
Rózia śpi już na kanapie. Chlebek ją nauczył."
------------
Dziękujemy WoloIrenie za kampanię Cześć, Jestem Oczek
A tu info szczegółowe akcji:
Cześć Oczek:
https://www.facebook.com/marcindorocinski/photos/a.354242597962269.92268.208002685919595/559578970761963/?type=3&theater
Witaj Rózia:
https://www.facebook.com/marcindorocinski/photos/pb.208002685919595.-2207520000.1401992666./616501241736402/?type=3&theater

Zaloguj się by skomentować