Schronisko

Switch to desktop
środa, 29 czerwiec 2016 10:20

"To normalne, one są przyzwyczajone." - interwnecja w hodowli świń

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

[Czerwiec 2016, Korabiewice. Tekst: Monika Bukowska]

Późny wieczór, a tu rolnik, mieszkający kilka domów dalej alarmuje, że coś dzieje się z jego świnią.
Patrzymy na siebie z Karoliną i nie wiemy, co robić, w końcu on hoduje ją żeby zabić, a czy może być gorsza śmierć od tej w rzeźni?

”Jak nie pomożecie, sam jej TO wpakuję do środka.” -  słyszymy i zamieramy.

TO, okazuje się być jej macicą, która dzień po porodzie wypadła jej, jak mówił właściciel: "W drugiej przerwie meczu".
Nie zostawimy jej przecież tak cierpiącej, wzywamy naszą wetkę i pędzimy na pomoc.
Piękny dom, ogród, wszędzie kwiaty, a na końcu okazała stodoła i przyległy chlew.
Wchodzimy do niego i od progu uderza nas ogrom cierpienia, które skrywają te mury.
Kojce porodowe, a w nich one: przerażone, brudne, ciężarne i czekające na cokolwiek pan zechce z nimi zrobić.
Ciasnota żeby, jak najwięcej kojców weszło. Idę więc za wetką stopkami i widzę cos, czego nigdy nie zapomnę, a bardzo bym chciała.
Wielka maciora leży na boku, rycząc z bólu, naokoło biegają jej maleńkie dzieci, część zawzięcie ssie, a za jej drogami rodnymi leży zakrwawiona macica, na której żeruje już z tysiąc much.

„Jest źle, potrzeba dużo gorącej wody.”- słyszę i za chwilę jestem świadkiem praktyki, którą  wykonuje się w takich przypadkach: ręcznik na obmytej macicy i wciskanie jej z powrotem do środka.

Świnia wyje z bólu, próbuje wstać, dzieci panikują, reszta świń w swoich kojcach próbuje stać się niewidzialna albo walczy z prętami, aby uciec od tego, co się wydarzy.
W pewnym momencie przez macicę wylewają się też jelita i jest koniec. Nareszcie.
Chciałam, żeby umarła jak najszybciej,  żeby już nie cierpiała, żeby jej nie dręczyć i dać uciec, jak najdalej.
Rolnik wściekły i załamany, bo "sztuka" się zmarnuje, a jednodniowe prosiaki to kolejna strata, bo nie da się odchować więc na "śmietnik".
On próbuje negocjować, żeby świnię jakoś postawić na nogi i chociaż wyprowadzić żeby mięso się nie zmarnowało. Upieramy się, że możliwe jest TYLKO uśpienie i nie wchodzi w grę nic poza tym.
Chłop przekonuje, że przecież w takich wypadkach podwiązuje się sznurkiem "flaki", wpycha do środka i świnia daje rade karmić jeszcze te dwa dni, żeby prosiaki uratować, to się tyle kasy nie straci.
Nie wierzę w to, co słyszę, przecież to nie jakaś hodowla przemysłowa, tylko taka,  jaką się ludzie zachwycają: piękna wieś, kwiatki i te sprawy, przydomowy interes, a tu taki horror.

„Przecież ona będzie jednym ,wielkim kłębkiem bólu, dostanie zapalenia wszystkiego w środku i będzie konała w męczarniach!”
„Tak się robi, dla świń to normalne, one są przyzwyczajone.” - pada odpowiedź.

Świnia zostaje oczywiście uśpiona, ale i to nie przebiega łagodnie, choć bez porównania do tego, co było jej przeznaczone.
Jej instynkt macierzyński jest teraz na najwyższym poziomie, chce być z dziećmi, chce je ratować, walczy, wstaje i ryczy, nie wiemy już ile w tym bólu fizycznego, a ile żalu i cierpienia psychicznego. Jej dzieci biegają spanikowane wokół, wpadają do kanałów odpływowych, łapie je i zastawiam nogą dziurę, inne, na ile mogę, wyciągam spod jej brzucha, bo kiedy upadnie, będzie po nich.
Umiera. W końcu.
Nikt jej nie będzie już dręczył, nikt nie zmusi do rodzenia dzieci, które ktoś ma ochotę zjeść, nikt nie wrzuci do oparzarki i nie odetnie nóg na "galaretkę" .
Koniec Jej dramatu.
Załamany rolnik patrzy na maluchy i biadoli: „Trza płacić za utylizację maciory i jeszcze to zostało, a to już nic się nie da zrobić, nie wyżyje.”

„Weźmiemy” - pada jedyna możliwa decyzja. „Będzie pan miał mniej problemów”, przekonujemy.
„To bierzcie, ale to szkoda nawet karmić, nie ma szans.” - słyszymy.
„To nic, spróbujemy.” - pakujemy maluszki do miski i zaczynamy się wycofywać, żeby tylko nie zmienił zdania.

Mamy cala szesnastkę, już mijamy próg chlewni, a pan nie może sobie darować straty i choć nie wierzy, że prosiaki przeżyją,  w ostatniej chwili wyjmuje z miski dwa i dokłada jedynej karmiącej świni w chlewie.

„Ma i tak za dużo małych, ale może jak padną słabsze,  to te przyjmie.” - uśmiecha się z chytrością biznesmena.

Prawie biegniemy z miską do auta,  żeby nie zabrał kolejnych, ale zjawia się kolega-pocieszyciel i pan nagle traci zainteresowanie sprawą i zostawia nas w spokoju.
Jest po północy, a my stoimy na ulicy z miska, jednodniowych maleństw, wymazanych krwią ich mamy. Chce nam się wyć, ale nie ma na to czasu, bo życie tej czternastki jest teraz w naszych rękach.
Dostały właśnie szansę i urodziły się po raz drugi. Tym razem, żeby żyć.

Album interwencji:  https://www.facebook.com/animiesoanifutro/photos/?tab=album&album_id=1185553604829193

c.d. Świnki przez ok. miesiąc w Schronisku będą wymagać karmienia do 3 godziny, począwszy od g. 6 rano kończąc na północy (i tak jest rozpisany grafik pracy). Są karmione mlekiem zastępczym, strzykawkami.
Powoli będą przyzwyczajane do papki bogatej w potrzebne im składniki.
-----------------------------
Potrzebują Waszej pomocy i to bardzo. Potrzebują dodatkowego opiekuna, chociaż tymczasowo (musimy zatrudnić) oraz  pieniędzy na postawienie ogrodzonych wybiegów i budowę domków całorocznych. Maluchy urosną do wagi 300 kg, będą silnymi i inteligentnymi zwierzętami. Musimy zapewnić im odpowiednie i bezpieczne warunki. Wiemy, jak to zrobić ponieważ już w tym momencie opiekujemy się 8 świniami (i 300 innymi zwierzętami), a placówką opiekujemy się od 2012 roku.*

Prosiaczki oszukały przeznaczenie i teraz ono jest w Waszych rękach. I tylko w Waszych.

Na co potrzebujemy środków (40 tys zł):
- ogrodzenie trzech działek o łącznej powierzchni 1,5 ha
- 5 ocieplanych domków całorocznych
- opieka weterynaryjna i karmienie na start ich życia

Co możesz zrobić?
1. wesprzyj finansowo** -opcje:
@ Zbiórka na portalu fundraisingowym (szybkie płatności) www.pomagam.pl/swinki
@ Wpłata bezpośrednia (rozważ ustawienie stałego przelewu na świnki):
Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva! Oddział Korabiewice
96-330 Puszcza Mariańska
Korabiewice 11
73 1240 1040 1111 0010 6697 7358
Darowizna - świnki
Przelewy zza granicy:
Bank Pekao S.A.
ul. Czackiego 21/23
00-043, Warszawa, Polska
IBAN: PL73124010401111001066977358
SWIFT: PKOPPLPW
@ PayPal: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. z dopiskiem "świnki"
@ Licytacja imion odbędzie się na allegro http://charytatywni.allegro.pl/listing?sellerId=24784633
@ Obejmij świnki wirtualną opieką (opcja dostępna po uruchomieniu licytacji imion celem identyfikacji): http://schronisko.info.pl/adopcje/adopcje-wirtualne

2. wypróbuj bezmięsnej diety www.zostanwege.pl/zostan-wege-na-30-dni
3. udostępnij tę historię swoim znajomym

Dalsza część tej historii będzie prowadzona na profilach facebookowych:
https://www.facebook.com/animiesoanifutro/
https://www.facebook.com/Paka.dla.Bezdomniaka/
https://www.facebook.com/Schronisko.w.Korabiewicach/

*Zbiórka prowadzona jest na portalu polskim i zagranicznym. Dlaczego?
Ponieważ pieniądze potrzebne na nowych podopiecznych muszą być pozyskane dodatkowo, poza środkami zbieranymi na normalne funkcjonowanie schroniska tj. ok. 90 000zł co miesiąc, których nie jesteśmy w stanie pozyskać. Wychodząc z jednych długów, wchodzimy w kolejne.
** Schronisko w Korabiewicach jest pod opieką Fundacji Viva od 2012 roku, kiedy to zostało przejęte w stanie tragicznego zaniedbania przez wcześniejszych zarządców, co odbiło się na stanie zwierząt.
Fundacja Viva! Akcja Dla Zwierząt zajmuje się walką o poprawienie losu zwierząt. Ten cel realizuje przez cały wachlarz działań - od reagowania w przypadkach znęcania się nad zwierzętami i prowadzenia spraw w sądach przeciwko ich oprawcom przez szkolenia instytucji państwowych aż po prowadzenie zakrojonych na szeroką skalę kampanii i akcji informacyjnych propagujących etyczne traktowanie zwierząt.
Zachęca też do adopcji zwierząt ze schronisk oraz piętnuje niehumanitarne i nieetyczne praktyki firm i osób prywatnych.

Ostatnio zmieniany środa, 13 lipiec 2016 22:49
Zaloguj się by skomentować